Czy kiedyś było fajniej? "Nie. Im dłużej siedzę w latach 90., tym głębiej wchodzę w ten ciemny las" (WYWIAD)
Share
Gdy dziadek jechał na operację wszczepienia bajpasów na Śląsk, babcia uszyła sobie specjalny pas. Włożyła do niego gotówkę na łapówkę dla lekarza, a całość schowała pod stanikiem. Dlaczego? Bo miała jechać pociągiem - mówi Agnieszka Wróbel, twórczyni e-booka "Sentymenty. Lata 90.", którą na Instagramie obserwuje ponad 200 tys. osób.
Jako dzieci oglądaliśmy też chyba więcej reklam niż strasznych wiadomości. A reklamy bardzo napędzały dziecięcą ekscytację codziennością. Wciąż o czymś marzyliśmy.
Było tak, jak mówisz. Również dlatego, że na rynku wciąż pojawiało się coś nowego. Mnie napędzały reklamy zabawek przed sobotnim blokiem "Walt Disney przedstawia". W liście do Świętego Mikołaja kierowałam się zasadą sky is the limit i poprosiłam o coś z listy: lalka Barbie, domek dla lalki, Furby, gra "Operacja", puzzle Pocahontas, rower górski... Dostałam skarpetki, majtki, piżamę i puzzle ze "101 dalmatyńczyków". I to był mój ostatni list do Mikołaja. Marzyłam też o urodzinach w McDonaldzie, a Mr. Proper z kolczykiem w uchu podobał mi się fizycznie, więc o nim fantazjowałam.
Przeczytaj cały wywiad na gazeta.pl